|
|
Zbierany z wielkim poświęceniem pszczeli miód był w starożytnych kulturach zwieńczeniem spiętrzonych metafor i zawiłych porównań – do dzisiaj mówimy „słodki jak miód”, „miodowy miesiąc”, „miodzio” albo „kraina mlekiem i miodem płynąca”. Starożytni Egipcjanie uważali go za ożywione łzy boga Ra, dla Greków był pokarmem bogów, bo też pszczoły były karmicielkami Zeusa, a Rzymianie, budowniczowie dróg, uczynili z miodobrania jedną z ważniejszych gałęzi przemysłu imperium.
Barcie – miód w Polsce
W Polsce miód wybierano z barci już 2 tys. lat temu. W X wieku Ibrahim Ibn Jakub, sefardyjski żyd, autor obszernej relacji o Polsce pod panowaniem Mieszka I, zachwycał się tutejszym miodem. W średniowieczu, staraniem króla Kazimierza Wielkiego, powstało prawo bartne, które regulowało życie i prace bractw, skupionych tzw. borach bartnych. Najsurowiej karana była kradzież pszczół z bartni, bowiem jeśli złodziej złapany został na gorącym uczynku, to wieszano go na pobliskim drzewie. Bartnicy posługiwali się też złożonym systemem „herbów”, które należą do najstarszych znaków indentyfikacyjnych w Polsce.
Wszystko zaczyna się na łące…
A wszystko zaczyna się na łące. Na jednej z tych, które pomiędzy dziką trawą skrywają rumianek i dziurawiec, kąkole i bławatki, stokrotki i powoje, a tam, gdzie jest bardziej wilgotno, również żółte kaczeńce. Miód wielokwiatowy powstaje z nektaru właśnie tych kwiatów i ambitne pszczoły wybierają się po niego na dystans nawet 10km.
Gdy już zbiorą nektar, pszczoły wracają do ula, mijając po drodze pola owsa, jęczmienia i żyta (na których rosną maki i chabry), rozległe pola rzepaku, wrzosowiska i rosnące na zagonach jeżyny i maliny – i wszystko, co ma kwiaty lub nektarniki, może zostać wykorzystane przez pszczoły do zrobienia miodu.
… albo w lesie
Niedaleko pasieki rosną zapewne wiekowe lipy, nieopodal rośnie brzozowy zagajnik, przy drodze akacje, a gdzieś na polanie zachował się majestatyczny dąb – na liściach tych drzew z pewnością jest trochę spadzi, lepkiej i słodkiej substancji, która jest niczym innym, jak odchodami mszyc albo czerwców.
Gdyby ule znajdywały się wyżej, na wyżynach i przedgórzach, byłyby to raczej wysokopienne świerki, ewentualnie jodły albo wszędobylskie sosny, a pszczoły, zamiast z liści, zbierałyby spadź z igieł. Ze spadzi drzew iglastych powstanie miód szarozielonkawy, gęsty i zasadniczy w smaku, natomiast ze spadzi drzew liściastych – bardziej łagodny i jasny. Pszczoły, które żyją w barciach leśnych bartnicy nazywają „borówkami”.
Z ula do spiżarni
Pszczoły hodowane są w pasiekach, czyli zbiorowisku większej ilości uli. Najczęściej są to ule ramowe, stanowiące drewniane skrzynie, w których zawiesza się ramy z plastrami, zapełnianymi miodem przez pracowite pszczoły. W zależności od wymiarów i ustawienia ramek wyróżnia się ule: dadan, warszawski, zwykły i poszerzany oraz wielkopolski. W jednym ulu może być nawet 20-40 tys. robotnic!
Dzięki nim przez cały rok w naszych spiżarniach mogę stać słoiki z różnymi gatunkami miodów. O jego zastosowaniach kulinarnych trudno mówić, ponieważ w kuchni polskiej są one nieograniczone: miód wykorzystywany jest zarówno do wyrobu słodyczy, ciast i polew, jak i sosów, czy marynat lub glazur do mięs. Ale świetnie sprawdza się także solo, na przykład na kanapce, albo w postaci wybornego miodu pitnego, tak charakterystycznego dla polskich ziem trunku. A kogo w śmiertelne przerażenie wprawia myśl o cholesterolu i kilokaloriach – proszę się nie martwić – miód to samo zdrowie.
|
 |
|
|
 |
Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /www/www.foody.pl/include/travelplanet_pion_pre.php on line 129
|
|